Niebezpieczeństwa wynikające z samodzielnego wykonywania peelingów chemicznych – jak rozmawiać z klientkami?

Psychokosmetyka - Peelingi

Do poruszenia tematyki związanej z samodzielnym wykonywaniem peelingów chemicznych przez potencjalne klientki pragnące zaoszczędzić na zabiegach kosmetycznych zainspirowała mnie pewna historia. Klientka w wieku 24 lat zgłosiła się do kosmetologa z prośbą o pomoc w regeneracji mocno podrażnionej (żeby nie powiedzieć poparzonej) skóry, która została uszkodzona wskutek nieumiejętnego zastosowania peelingu chemicznego, zakupionego na aukcji internetowej. Klientka nie była w stanie określić jakim preparatem wykonała zabieg, z jakiej firmy pochodził, jakie miał stężenie i ile przetrzymywała kwas na twarzy. Po odmówieniu zastosowania kuracji przez kosmetologów i kosmetyczki udała się do lekarza, który zastosował odpowiednie leczenie polegające na regeneracji naskórka. Historia ta skończyła się dobrze, bo poparzenie nie było na tyle poważne, aby uszkodzić głębsze warstwy skóry i na szczęście nie pozostawiło blizn. Niestety, takich osób jest bardzo wiele.

Okres jesienno-zimowy to idealny czas na kuracje antytrądzikowe i złuszczające. Potencjalne klientki porównując ceny zabiegów próbują samodzielnie zakupić peeling chemiczny na aukcjach internetowych, po czym korzystając z pomocy blogerek wykonują zabieg nie mając żadnej wiedzy, umiejętności i świadomości co do jego bezpieczeństwa. Najbardziej niepokojący jest fakt, że bez najmniejszego problemu można zakupić online „podejrzane” preparaty już od 20-30 zł, które ku mojemu zdziwieniu dobrze się sprzedają! Znam osoby polecające sobie tego typu domowe kuracje złuszczające.

Peelingi chemiczne pakowane w małe, plastikowe lub szklane buteleczki, opatrzone białą kartką wydrukowaną z drukarki z napisem „kwas migdałowy 40%”, „kwas glikolowy 70%”, „kwas pirogronowy 50%” itp. to jedne z najbardziej niebezpiecznych produktów oferowanych do domowej kuracji w celu zażegnania problemów dermatologicznych i zaoszczędzenia na kosmetyczce. Poza tym procederem można spotkać się z innymi działaniami w świecie wirtualnym jak: instruowanie czytelników odnośnie samodzielnego wykonania profesjonalnego zabiegu, czy szeroki dostęp do profesjonalnych kosmetyków i sprzętu kosmetycznego dla laików oraz osób bez żadnej wiedzy kosmetologicznej. Pierwszym, kluczowym zagadnieniem w tej kwestii, którą pozwolę sobie pominąć, są etyczne aspekty polityki komercyjnej, prowadzonej przez producentów przeznaczających „nie wiadomo jakiego pochodzenia” peelingi do sprzedaży detalicznej. Druga kwestia dotyczy uświadamiania klientek na temat niebezpieczeństw wynikających ze stosowania takich preparatów.

Pracownicy branży beauty (kosmetolodzy, kosmetyczki) powinni być świadomi żywej i cieszącej się popularnością dyskusji w wirtualnym świecie na temat prób samodzielnego wykonywania zabiegów zarezerwowanych TYLKO dla profesjonalistów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zakazu sprzedaży wielu produktów i urządzeń dla osób nie posiadających kierunkowego wykształcenia. Niestety obecnie wydaje się to niemożliwe, dlatego kosmetyczki i kosmetolodzy powinni skoncentrować się w swojej pracy również na edukacji klientów w tym zakresie. Jak to zrobić?


Najprostszym sposobem są indywidualne konsultacje podczas zabiegów, organizowanie dni otwartych w salonach, czy stałe poruszanie problematyki na stronach internetowych/fanpage’ach prowadzonych przez gabinety. O czym powinni być poinformowani klienci?

Po pierwsze: o szkodliwym, toksycznym i niebezpiecznym pochodzeniu wielu różnych peelingów chemicznych sprzedawanych na aukcjach internetowych.
Jednym z najważniejszych warunków bezpieczeństwa kosmetyków jest ich skład fizyko-chemiczny (nazwa chemiczna, INCI oraz nr CAS), a także punkty palenia, wrzenia rozpuszczalność czy czystość substancji. Peelingi chemiczne dla profesjonalistów posiadają odpowiednie parametry jak: ph, stężenie procentowe, czy rodzaj roztworu, w którym rozpuszczana jest substancja. Takie parametry uzyskuje się TYLKO I WYŁĄCZNIE w warunkach laboratoryjnych. Klient kierując się wyłącznie ceną i stężeniem peelingu nie ma świadomości błędu jaki popełnia.

Po drugie: informowanie o czystości mikrobiologicznej preparatów.
W sklepach internetowych klient może zakupić kwasy kosmetyczne do samodzielnego rozpuszczania, a także substancje pochodzenia roślinnego, służące do tworzenia domowych, „ekologicznych” kosmetyków. Strony internetowe w atrakcyjny sposób przedstawiają stworzenie własnego laboratorium kosmetycznego, jednak należy podkreślić, że wątpliwą kwestią jest czystość mikrobiologiczna sprzedawanych produktów pochodzenia roślinnego, zwierzęcego czy mineralnego. Wiele składników nie posiada również badań toksykologicznych. Produkt roślinny bez konserwantów, to nie zawsze to samo co „mikrobiologicznie czysty = bezpieczny”.

Po trzecie: informowanie o niebezpiecznych kombinacjach kosmetyków z domowymi zabiegami.
Klienci myślą, że wystarczy zakupić tanią szpatułkę do peelingu kawitacyjnego, derma roller, którego dezynfekcja polega na spryskaniu np. octeniseptem, czy mini urządzenie do mezoterapii/ mikrodermabrazji/ fal radiowych, aby cieszyć się profesjonalnymi zabiegami w domu. Najczęściej korzystaniu z tych urządzeń towarzyszy brak wiedzy i bezmyślność, która sprzyja niewłaściwej dezynfekcji, szkodliwej kombinacji zabiegów, nadmiernemu obciążeniu skóry, czy też zniszczeniu bariery naskórka.

Po czwarte: informowanie o powikłaniach.
Nieumiejętne zastosowanie peelingu chemicznego o wysokim stężeniu związane jest z bardzo poważnymi powikłaniami. Najczęstsze z nich to: zaburzenia barwnikowe, powstające w efekcie podrażnienia czy stanu zapalnego oraz bliznowacenie. Do pozostałych powikłań należą: powstanie linii demarkacyjnych, zakażeń bakteryjnych i wirusowych, zmian rumieniowych, czy kontaktowego zapalenia skóry.

Brak wiedzy, doświadczenia i umiejętności w zakresie samodzielnego wykonywania zabiegów kosmetologicznych, a przy tym poleganie na źródłach internetowych, zwykle przynoszą więcej szkody niż korzyści. Warto zatem zaplanować indywidualną opiekę kosmetologiczną dla każdego klienta oraz kłaść nacisk na edukację, dotyczącą domowej i bezpiecznej pielęgnacji.

mgr Magdalena Rak-Suska
psycholog, psychokosmetyczka łącząca elementy terapii SR w pracy z klientem kosmetologicznym